Znajomy wrócił z emigracji zarobkowej z Niemiec. Uczył się wcześniej tego języka, ale chyba na zasadach opisanych w poście poniżej. Tak więc można przyjąć, że jego zdolność komunikowania była raczej ograniczona. Ale każdy pobyt w kraju, gdzie dany język jest używany jako ojczysty, jest najlepszą możliwą lekcją. Tak więc ów znajomy łyknął bakcyla i nawet mu się język zaczął podobać. Wszystko byłoby pięknie, gdyby w jego nastawieniu do nauki nie pojawiły się niepokojące symptomy...
Pod jabłonią czy na budowie, z Niemcami, z Turkami czy z Polakami, znajomy doszedł do wniosku, że rodzajników się nie używa. A już z całą pewnością można być komunikatywnym, nie znając dobrze rodzajników. Twierdził bowiem, że nawet dokładnie wsłuchując się w mowę Niemców, nie mógł wyłapać rodzajników.
Masz rację - odparłem mu bez zastanowienia.
Rodzajniki bowiem nie są prawie nigdy akcentowane, baaardzo rzadko spoczywa na nich ciężar wypowiedzi, ich rola zatem może być postrzegana jako marginalna. Ale tak nie jest. Znajomy ich nie słyszał ze względu na szybkie tempo mówienia. Są one wówczas redukowane, skracane, ale nie omijane.
Ich habe einen Bruder. - przeczytamy w pięknie wydanym podręczniku
Ich hab nen Bruder. - usłyszymy od naszego niemieckiego kolegi.
Hab n Bruder. - usłyszymy od naszego niemieckiego kolegi po kilku browarach.
Oczywiście mocno to przejaskrawiłem, gdyż ten niemiecki kolega może pracować w RTL, prowadzić wiadomości i na co dzień posługiwać się piękną podręcznikową formą. Jednak, jak powiedziałem mojemu znajomemu, nawet w przypadku mówienia w tempie torpedy, pozostaje w przytoczonym zdaniu malutkie niewinne n, które sprawia, że niemiecki jest niemieckim.
Tak więc rodzajniki są nawet jak ich nie słyszymy. I nie chodzi tu o to, żeby uczyć się je skracać, gdyż to może brzmieć, szczególnie w początkowej fazie nauki, nieco zabawnie i sztucznie. Wszystko przyjdzie z czasem, a aller Anfang ist schwer.
Nen schönen Tag noch!
Witaj,
OdpowiedzUsuńNiezłe to ogłoszenie z boku :))
Policja po czymś takim powinna stworzyć stały posterunek obserwacyjny, bo tu przecież szykuje się niezła jatka! :))
Jestem tłumaczem niemieckiego.
Wprawdzie od lat mam niewiele wspólnego z nauczaniem, ale lubię ten język i jestem ciekawa, o czym będziesz pisał!
pozdrawiam serdecznie :)
Herzliche Gruesse aus Warschau!
coz, bywa rowniez tak, ze rodzajnika nie slyszymy, poniewaz w danej sytuacji, gdy np. mowimy bardzo ogolnie, nie stosuje sie go;) i jako osoba mieszkajaca juz dobrych pare latek w kraju 'wroga' dodam, ze Niemcy coraz rzadziej rodzajnikow uzywaja i w ogole jez. niemiecki traci swoj urok, np. przestaje uzywac sie genitivu, poniewaz Niemcy stwierdzili, ze ten przypadek jest dla nich zbyt trudny. dobre:)
OdpowiedzUsuń